piątek, 29 lipca 2016
Śladami dziadzia

Ci co tu zaglądają czytali pewnie   jak było w Łodzi z osobistym kierowcą i fotografem.

Łódź jest warta zobaczenia o czym już pisałam; ja miałam dodatkowy powód, aby tam pojechać.

Chciałam odwiedzić grób moich dziadziów, kamienicę gdzie mieszkał i Uniwersytet gdzie pracował.

Dziadziu zmarł gdy byłam w Szkole Podstawowe, babcia -8 dni po urodzeniu się mojego młodszego syna.Przed śmiercią powiedzieliśmy jej, że ma drugiego wnuka, ale chyba już niewiele z tego zrozumiała.

Gdy już było wiadomo, że Lwów będzie radziecki moi dziadziowie wraz z moją mamą wsiedli w pociąg i przyjechali do Krakowa. Wtedy gdy dziadziowi zaproponowali pracę na Uniwersytecie w Łodzi moja mama już studiowała na AM w Krakowie.I w ten sposób moi dziadziowie mieszkali w Łodzi, a ja od urodzenia w Krakowie. Kontakt z jedyną wnuczką był jednak bardzo dobry -zawsze w wakacje i święta.

Poniżej  mała Ewunia z dziadziami w Rabce -Zaryte

 

 Ten dobrotliwie uśmiechający się pan u którego siedzę na kolanach to dla mnie dziadziu, a dla innych  Marian Golias

Jakiś  student napisał kiedyś o moim dziadziu, że "twarz miał lwią, a serce przedobre".

Z dziadziami spędzałam przez wiele lat całe lato w Rabce -Zaryte. Przez wszystkie te lata nie pamiętam, aby dziadziu kiedykolwiek się denerwował na swoją wnuczkę. Zapamiętałam go właśnie tak jak opisał to jego student. Kiedyś pisałam na blogu o moim ojcu. Mój ojciec i mój dziadziu to dwie osoby, które miały największy wpływ na moje wychowanie i utworzyły w mojej głowie wzór mężczyzny...

cdn



czwartek, 21 lipca 2016
Siepraw cd

16 lipca zrobiłam wpis  "Ze Świątnik Górnych do Sieprawia"

Obiecałam wtedy ciąg dalszy .

Kapliczka "Chrystus na ludowo" (BBM tak ją nazwała) znajduje się poniżej Starego Kościoła.

 Budowla ta nawiązująca  do średniowiecznego, gotyckiego schematu, spłonęła w 1968 r. i przez wiele lat pozostawała w ruinie.

 Surowe wnętrze robi wrażenie i niewątpliwie stanowi wymarzoną scenerię na takie uroczystości jak śluby czy koncerty, które się tu odbywają.

Poniżej - chrzcielnica z XV wieku przeniesiona tu z kościoła św. Marcina.

Dach kościółka św Marcina przykryty jest czerwoną płachtą, gdyż akurat dwa dni wcześniej wichura zwaliła drzewo.

Poudawałam siłaczkę co drzewa wyrywa i idę jeszcze obejrzeć Sanktuarium Błogosławionej Anieli Salawy.Deszczyk  dalej pada, ale od czego peleryna?

Zdjęcie tego Sanktuarium było jako zagadka we wpisie "Lato w mieście".Teraz już normalne ujęcie gdzie nie ma wątpliwości , że to kościół, a potem dwa zdjęcia z wewnątrz.

 

Siepraw jest bardzo blisko Krakowa, więc zamiast siedzieć w domu i płakać , że koleżanki i koledzy z koła PTTK chodzą sobie właśnie po Górach Sowich ci co nie pojechali wybrali się na mały spacerek od Świątnik do Sieprawia. Bo blisko domu też często można zobaczyć coś ciekawego, prawda?

poniedziałek, 18 lipca 2016
Las Pazurek

Mimo deszczu postanowiłam wybrać się w niedzielę na wycieczkę z "moim" kołem PTTK.Tym razem połaziliśmy trochę po Rezerwacie przyrody Pazurek, który znajduje się  na terenie Parku Krajobrazowego Orlich Gniazd.

Połaziliśmy trochę, skałki jakich wiele w Jurze pooglądaliśmy i zasiedliśmy pod wiatą, aby świętować urodziny kolegi z Koła PTTK.

A teraz proszę zgadywać co nam solenizant zaserwował.

Jak na turystyczną imprezę przystało "bukiety urodzinowe" nosił w plecaku.

Impreza skończona -wędrujemy dalej.

Nie mogę sobie odmówić, aby nie zrobić zdjęcia pod znakiem "pustynia",
 a ja w pelerynie i z parasolem.

 Na koniec dwa zdjęcia z kopalni Dolomitu Stare Gliny

sobota, 16 lipca 2016
Ze Świątnik Górnych do Sieprawia

Zamach terrorystyczny we Francji, Brexit, próba zamachu wojskowego w Turcji , a u nas -"dobra zmiana " Długo można by wymieniać i zadawać pytanie "w jakim kierunku to wszystko zmierza?"

Chwilę pooglądałam w TVN zdjęcia z Nicei, potem z Ankary , zdenerwowałam się wypowiedziami naszych rządzących komentujących tragedię we Francji i ...wyłączyłam tv, przestałam czytać komentarze w Internecie .

 Postanowiłam w ramach odskoczni  dokończyć to co obiecałam w ostatnim wpisie

Po upalnych dniach kiedy jeździłam na Bagry lub Zakrzówek  niedziela 3 lipca rozpoczęła się deszczem.Ale co to za przeszkoda dla prawdziwego turysty?Pojechaliśmy więc do Świątnik Górnych- miasta, które zostało założone prawdopodobnie w XI wieku jako osada służebna do kapituły katedry krakowskiej.

 

Deszcz dalej pada, ale zakładamy peleryny i idziemy na piechotę do Sieprawia.

Po  drodze mijamy kapliczkę.

Zatrzymujemy się przy gnieździe bocianim, gdzie mieszka rodzinka z młodymi . Właściciel posesji opowiada, że parę lat temu zrobił dla bocianów specjalne rusztowanie , a na nim gniazdo i co roku zamieszkuje tu rodzinka bociania.Kiedyś boćki paradowały mu po podwórku !

Na zdjęciu akurat boćków nie widać, gdyż widząc nas ptaki się położyły.

Musicie mi więc uwierzyć na słowo.

Oto kolejna ciekawa kapliczka

 cdn...

czwartek, 07 lipca 2016
Lato w mieście

Lato w pełni , a "kobieta pracująca" zmuszona jest być w zadymionym Krakowie. Czasami jednak staram się sobie ten czas umilić.

 Jak już pisałam  na blogu gdy pogoda dopisuje "po pracy" jadę prosto  popływać  np.w zalewie Zakrzówek.

Zalew ten powstał w 1990 roku po zalaniu starego kamieniołomu wapienia.Dzięki pionowym wapiennym ścianom i dobrej przejrzystości stanowi jedno z atrakcyjniejszych miejsc do nurkowania w Polsce.

Podwodne atrakcje spoczywają na głębokości 7-31 metrów i obejmują m.in. dużego fiata, autobus, furgonetkę, łodzie oraz dawną przebieralnię po kąpielisku. Pod wodą znajduje się także granitowa tablica upamiętniająca Karola Wojtyłę, który pracował na terenie kamieniołomu podczas II wojny światowej (od września 1940 r. do października 1941 r.)

 Maksymalna głębokość zalewu wynosi 32 m. Widzialność pod wodą potrafi sięgać 15 m. Pływanie w tym zalewie to prawdziwa przyjemność .

Innym miejscem gdzie chodzę sobie popływać są Bagry-zbiornik wodny powstały w wyniku zatopienia wyrobisk żwirowni.Jeszcze go nie ogrodzono, wstęp jest bezpłatny. Można się czuć prawie jak na wakacjach

.

Patrząc jednak na poniższe zdjęcie widać, że jesteśmy w mieście -jedzie pociąg, za torami -wieżowce.

Ach jak bym chciała mieszkać w którymś z nich!

Lubię przychodzić w to akurat miejsce jeziora , bo oprócz opalania i pływania można  popatrzeć na pływających na  wakeboardzie.

Zwróćcie uwagę na most, którego fragment widać u góry.

Oto on -jeżdżą po nim tramwaje. Jesteśmy na prawdę w Krakowie mimo chwilowych złudzeń, że to miejsce wakacyjne.

Na koniec zdjęcie z niedzielnego wypadu za miasto, o którym napiszę następnym razem.

Kto zgadnie co jest w tym budynku? Dlatego celowo nie piszę gdzie spędziłam ostatnią niedzielę, aby Wam nie ułatwiać zadania.


 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 271
Archiwum
Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl