piątek, 06 stycznia 2017
Święta, Sylwester i...zaczął się Nowy Rok

 

A zaczął się ten 2017 rok tak, że aż strach włączyć laptopa lub tv -głosowanie w Sali Kolumnowej, Petru, Kijowski, płot pod Sejmem... Proponuję na chwilę od tego wszystkiego uciec.

Powyżej czapka i rękawiczki narciarskie, które dostałam od mojego syna w prezencie (Imieniny + Gwiazdka).

W drugi dzień Świąt postanowiłam z moim dzieckiem, że wypróbujemy prezent i pojedziemy na narty do Białki Tatrzańskiej.

Rano wstałam spakowałam narty, buty, herbatę do termosu itd. Syn sprawdza pogodę i mówi -pada deszcz, temperatura dodatnia. Schowałam narty, wyjęłam mięso z zamrażalnika na obiad. Po paru godzinach -"mama przestało padać, może pojedziemy teraz?". Wyciągnęłam narty, mięso schowałam.

Dziecko siedzi przy komputerze i śledzi co pokazują kamerki na stoku. "Mama przemokniemy i co to za jeżdżenie w deszczu?Bo znowu pada".Schowałam narty, wyjęłam mięso.

Zamiast na narty pojechaliśmy na spacerek do Łagiewnik.

 

A teraz Sylwester.

Zacznijmy od 13 Krakowskiego Biegu Sylwestrowego.Organizatorzy na swojej stronie piszą tak:
Tradycją jest, że w dniu św. Sylwestra od trzynastu lat Kraków gości magiczną społeczność biegową. Podczas biegu większość uczestników przemierza trasę w fantazyjnych przebraniach, których przygotowanie trwa wiele tygodni, a nawet miesięcy. Sprzyja temu formuła zawodów: radosnego biegu w korowodzie ciekawie przebranych i uśmiechniętych ludzi. W wielu przypadkach dobra zabawa biegaczy, kibiców, przypadkowych przechodniów i turystów bierze górę nad wynikiem sportowym."

Przebierańcy zbierają się na Małym Rynku.

O godzinie 12 pochód powoli rusza:


I zaczynają biec...

Oni sobie biegną, a my w tym czasie ...biegniemy na Kopiec Krakusa, aby tam z artystami kabaretu Loch Camelot przywitać Nowy Rok o godz 12:55 , czyli wtedy gdy na wyspie Fidżi jest już północ.

Zdjęciem na którym z artystami kabaretu Loch Camelot piję szampana zakończę ten wpis. Będzie dalszy ciąg...


środa, 28 grudnia 2016
pomóżmy! drugiej szansy na uratowanie życia Piotra już nie będzie albo siła internetu

Dwie godziny temu napisałam na fb:

Pan Piotr ma czas tylko do końca tego tygodnia!
Brakuje jeszcze ok. 70 000 - tylko albo aż, bo ponad 150 000 już jest.

 

Teraz na stronie www.siepomaga.pl/zyciepiotra czytam, że kwota potrzebna zmniejszyła się do 58 675 zł!


Pan Piotr ma żonę i dziecko, 30 lat, glejaka IV stopnia i OSTATNIĄ SZANSĘ na zabieg ratujący życie, pod warunkiem, że zgłosi się do szpitala w Niemczech do połowy stycznia. Ale pieniądze muszą zostać wpłacone do 30 grudnia.

 

.....

 

Terapia Nanotherm polega na wszczepieniu w okolicę guza cząstek żelaza, które następnie zostaną podgrzane do temperatury, która zacznie niszczyć komórki nowotworowe. Dodatkowo Piotr dostanie silną radioterapię. Takie naświetlanie i podgrzewanie jednocześnie to ostatnia szansa tego 30-latka na to, by żyć. Ekstremalnie mało czasu, dramatycznie postępująca choroba i młody ojciec, który jeśli nam się nie uda, zostanie w domu, czekając na śmierć. Wszystko dzieje się tak szybko, dlatego że choroba też nie chce czekać.

 

Drugiej szansy na uratowanie życia Piotra już nie będzie.

 ...

O 21.30 zaglądnęłam na stronę siepomaga.pl

 

sobota, 24 grudnia 2016
Spokojnych i Zdrowych Świąt....

Życzę Wszystkim Spokoju i Zdrowia, bo to moim zdaniem jest najważniejsze.

czwartek, 08 grudnia 2016
Zamiast komentarza -wierszyk znaleziony w necie

 

 

Opowieść dziadkowa o Jarku, co przespał stan wojenny

W miesiącu grudniu pamiętnego roku
Mieszkał se Jarek w ojcowym bliźnioku
Na Żoliborzu, za żelaznym płotem,
Z mamą i kotem.

Różnie ludziskom zrządza wola Pańska:
Brat za robotą pojechał do Gdańska,
Znalazł tam babę i jakoś se, wicie,
Ułożył życie.

Jarek przeciwnie, bezżennie, bezdzietnie,
Wiódł swoje życie trzydziestodwuletnie,
Nie znosił kobiet, śpiewu ani wina,
Biedny chłopina.

„Solidarności” były to miesiące,
Strajki, protesty cięgiem się ciągnące,
Już cały ustrój w posadach się trzęsie
Dzięki Wałęsie.

Żeby komunizm nie sczezł na wiek wieków,
Skrzyknęła partia wojsko i esbeków.
Zomowce nocą se wyrychtowały
Gumowe pały.

Już każdy widzi, że rozróba będzie,
Już opozycja konspiruje wszędzie,
Chciałby i Jarek zrobić coś dla świata
Przykładem brata.

Szczere ma chęci, srodze się zapala,
Ale nic z tego: mama nie pozwala.
Na dworze mroźno: jak się z domu ruszy,
Przeziębi uszy.

Został więc Jarek w domu pod kołderką
I w samotności zmaga się z rozterką.
Może choć we śnie wygra ze złym losem,
Będzie herosem.

Również w niedzielę trzynastego grudnia
Jarek odważnie chrapie do południa.
Śni, że ojczyzny broni jak Kościuszko,
Aż trzeszczy łóżko.

Wreszcie wyściubił Jarek nos z poduchy,
Trochę się zdziwił, że telefon głuchy,
Późne śniadanko półgębkiem przeżuwa,
Nic nie przeczuwa.

Tymczasem w Polsce szaleje bezpieka;
Mają Wałęsę, Bujak im ucieka,
W radiu na zmianę Szopen marzycielski
I Jaruzelski.

Nad koksownikiem żołnierz grzeje dłonie,
SB zgarnęło Michniki, Kuronie,
Na każdym rogu przy każdej ulicy
Patrol milicji.

Podreptał Jarek na mszę do kościoła,
Ślepy i głuchy na wszystko dokoła,
Jako jedyny człowiek w całym tłumie

Nic nie rozumie

Dopiero w domu rozpętał się dramat,
Kiedy mu wszystko wyjaśniła mama.
Zrozumiał Jarek: „Przespałem swą rolę!
O ja nieszczęsny!”

Nazajutrz poszedł Jarek do Mostowskich
Jak z ziemi polskiej do Wolski Dąbrowski,
Straże, kordony minął i bez strachu
Wkracza do gmachu.

„Jestem – powiada – mózg »Solidarności«,
Genialny strateg wrogiej działalności.
Czemu mi do drzwi nie załomotano
O szóstej rano?!

Inni se siedzieć w Białołęce mogą,
Mnie nie obudził pies z kulawą nogą.
Ja protestuję, ja tego tym razem
Nie puszczę płazem!”

Dyżurny esbek mieszał kawę w szklance,
Ledwie przytomny po nocnej łapance.
Stracił cierpliwość, pięścią w biurko huknął,
Gościa ofuknął.

„Obywatelu, po co tu przyszliście?
Nic nie poradzę, nie ma was na liście.
Tu się pracuje! Muszę do wieczora
Dorwać Piniora.

Bujak się wymknął, nie ma Frasyniuka,
Borusewicza cały wydział szuka.
Jak mam obsłużyć każdego petenta,
Co tu się pęta?!

Jakiś Kaczyński ma tu u nas teczkę –
Z gęby to nawet podobny troszeczkę,
Ale już siedzi – imię się nie zgadza –
Pan nam przeszkadza!”

Wrócił jak zmyty Jarek do mamusi.
Znów siedzi w domu – nie chce, ale musi.
Wojna nie wojna, kotu trza, niestety,
Zmieniać kuwety.

Zapamiętajcie, ludkowie kochani,
Jak niebezpieczni są megalomani,
Nieudacznicy z zadawnioną raną
Rozdrapywaną.

Ludzie odważni, mądrzy, zasłużeni
Będą wciąż przez nich oskarżani, lżeni
Za to, że byli, walczyli, działali,
Gdy tamci spali.

Mogłem i ja być wieszczem lub Konradem,
Ale zaspałem, więc zostałem dziadem,
Jak nie sypniecie groszem, bijąc brawo,
Zemszczę się krwawo!

Autor: Piotr Gąsiorowski

środa, 07 grudnia 2016
Łódź pod pretekstem

Ci co tu czasem zaglądają pamiętają może jak w 3 częściach opisywałam jak było w Łodzi z osobistym kierowcą i fotografem.

30 listopada opowiadałam o tym w Cafe Kontynenty.

 Do slajdowiska o Łodzi zgłosiłam się, aby pod pretekstem opowiadania o Łodzi przemycić parę słów o Marianie Goliasie.

Kto tu zagląda i czytał wie, że był to mój dziadziu.To był ten mój główny pretekst.

 

Dla  mojego osobistego kierowcy i fotografa pretekstem (powodem) było 15 Triennale Tkaniny.

A potem były kolejne preteksty, czyli powody dla których naszym zdaniem warto pojechać do Łodzi.

 

 

 

 

 

 W czasie przerwy zjedliśmy domowe prażoki z kapuśniakiem po łódzku.

 A na koniec w nagrodę (lub za karę?) ja (czyli ta co gadała) oraz mój osobisty kierowca i fotograf (czyli autor zdjęć) zawisną razem w Galerii Podróżników. Poniżej moment -gdy zostało mi wręczone zdjęcie do galerii.

 

Galeria tak wygląda

Wiszą tam zdjęcia tych co kiedyś coś opowiadali w "Kontynentach". Ja już "zawisnę" trzeci raz ! Ha!

Ciekawe czy ktoś rozpozna na powyższym zdjęciu gdzie jestem?

 

 

 

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 274
Archiwum
Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl