wtorek, 19 stycznia 2016
Praktyka śmiechu w Unicornie, czyli czy można pozbierać do kupy potłuczoną szklankę...

 Dawno tu nie pisałam;
tu, czyli w 'pomysłach Makówki', poprzedni wpis zrobiłam w 2012 roku o szklance.
 Teraz będzie o ludziach, którzy pomagają potłuczonej szklance pozbierać się do kupy. Bo szklanka może być skrzywdzona (potłuczona) przez innego człowieka albo sama się "rozsypać".

  Na zdjęciu powyżej - Andrzej i Dorota.

  Zazwyczaj nieufnie podchodzę do tego typu zbiorowych terapii.

  Tym razem uległam jednak czarowi Doroty i Andrzeja.
Nie w czasie wymachiwania rękami i zbiorowego śmiechu (to jednak do mnie nie przemawia), ale w czasie rozmowy z nimi i w czasie treningu  Nordic Walking.

 Byłam w szczególnym miejscu - w Unicornie (więcej informacji tu) i w szczególnym dla siebie momencie;
to wtedy zaczęło się moje "szukanie guza" i towarzyszący temu strach. Czemu dziś postanowiłam napisać o czymś, co było w październiku?

 Bo dziś, kiedy strach jest jeszcze większy (bo już konkretny), pomyślałam sobie, że dobrze, że są tacy ludzie i takie miejsca.
Może ktoś dziś jest w podobnej jak ja sytuacji i może ta informacja coś mu pomoże?
Może tym wpisem sama sobie jakoś pomogę?

 W zbiorowych składankach wykorzystałam zdjęcia, które otrzymałam w mailu od Doroty i Andrzeja. 

 

 

Archiwum
Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl