wtorek, 23 lutego 2016
O Dobrych Aniołach i potłuczonej szklance raz jeszcze

 


 
Otóż człowiek jest silniejszy od szklanki.
Rozsypany na kawałki potrafi się czasem "pozbierać".

Szklankę trudno skleić, ale porcelanowy garnuszek da się. Garnuszek potrzebuje dobrego kleju.

Dla człowieka tym klejem są Przyjaciele. Poznawani w różnych miejscach - szkoła podstawowa, liceum, ZHP, studia, praca, koło PTTK. Również w kolejce do lekarza w przychodni lub na wspólnej sali w szpitalu.

Bywają też wirtualne "Dobre Anioły".

Wszystkim bardzo dziękuję!



 Na powyższym zdjęciu Anioł - makówka.
Dostałam go w prezencie wiele lat temu. Czyżby miał to być symbol, że Dobre Anioły są wokół mnie, ale jednak najbardziej mogę (MUSZĘ!) pomóc sobie sama?

...

Po co to piszę?

Jeśli przegram walkę z nowotworem, zostanie po mnie jakiś ślad...

Jak uda mi się wygrać, te wpisy będą dla mnie przypomnieniem, aby nabrać dystansu do spraw błahych i cieszyć się każdą chwilą życia. I uważać się za szczęśliwego człowieka, skoro mam tylu Przyjaciół. Bo przecież

"istniejemy tylko dzięki związkom z innymi ludźmi
i dzięki wzajemności uczuć "

 

Są ludzie jak Anioły
przychodzą wtedy gdy,
samotny za swym stołem
przełykasz ciche łzy.
I tylko jednym gestem
noc zmieniają w dzień
i czujesz że znów jesteś,
nadzieje przyniosły ci.

"Anioły są wśród nas"

czwartek, 11 lutego 2016
Poukładać sobie raka
Tytuł to cytat z wykładu inauguracyjnego FORUM NA RZECZ ONKOLOGII, które odbyło się 5 lutego 2016 w Centrum Kongresowym w Krakowie. "Musiałem walczyć sam. Zrobić plan - POUKŁADAĆ SOBIE RAKA" - mówił Jerzy Stuhr. W tej walce cały czas pomagała mu jego żona Barbara. Wspólnie też działają w Unicornie, o czym już poprzednio pisałam, i razem też byli Gospodarzami Forum.
środa, 03 lutego 2016
O składaniu szklanki ciąg dalszy

W poprzednim moim wpisie było o Praktyce Śmiechu, Unicornie, Dobrych Aniołach i potłuczonej szklance. Życie dopisało ciąg dalszy; ktoś ten tekst przeczytał (jeden z Dobrych Aniołów), zadzwonił do kogoś tam, ten ktoś zadzwonił znowu do kogoś i dzięki temu znalazłam się tu:

Rozmawiałam tam z psychoonkolożką, panią Iwoną Nawarą. O czym, łatwo się domyślić...

Pisałam przedtem o strachu, nie nazywając rzeczy po imieniu. Czyżbym sama ulegała myśleniu, że nie należy wymieniać słowa, którego się wszyscy boimy? NOWOTWÓR, ONKOLOGIA... A  sama wiem po sobie, że ten temat należy "oswajać". Nigdy nie wiemy, kiedy nam się to przyda albo jako choremu, albo jako wspomagającemu kogoś bliskiego w chorobie. Obie role są trudne - wiem, bo obie znam.

Zainteresowanych takim "oswajaniem" odsyłam tu,
a jak ktoś dysponuje czasem 5 lutego, mieszka w Krakowie i chciałby dowiedzieć się więcej o tym, jak "walczyć z nowotworem", proponuję zerknąć tu.

 Nigdy w takim forum nie uczestniczyłam, ale wydaje mi się, że warto. Piszę to, bo wiem jak człowiek czuje się zagubiony, kiedy usłyszy diagnozę - ma pani nowotwór u podstawy czaszki. Jak słyszy, że ktoś bliski ma rozległy, nieoperacyjny guz (w moim przypadku mój ukochany, wspaniały ojciec).

  Sama chętnie poszłabym 5 lutego do ICE, ale obawiam się, że nie będzie to możliwe.

 Na koniec coś optymistycznego - zdjęcie ze spotkania z Jerzym Stuhrem, który jest pozytywnym przykładem, jak można "wygrać z nowotworem".

 

Powyższe zdjęcie jest kiepskiej jakości, gdyż siedziałam daleko, a zdjęcia robię małym aparacikiem raczej dla upamiętnienia sytuacji, wydarzenia itd

Poniżej link z relacją z tego spotkania

https://www.facebook.com/SalonAllInUJ/

Archiwum
Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl