sobota, 30 kwietnia 2016
Z Phoenix (Arizona) do Las Vegas (Nevada)

 Jak ktoś się przyjrzał mapie zauważył, że miasta te dzieli mała odległość. Różnica czasu wynosiła godzinę i tyle mniej więcej trwał lot. Taka śmieszna sytuacja - wsiadam  do samolotu o określonej godzinie i o takiej samej godzinie z niego wysiadam. 

Na lotnisku w Phoenix - miły akcent. Przejęta i zestresowana podchodzę do odprawy, podaję paszport i na pytania odpowiadam uśmiechem i wyklepaną formułką, że nie znam angielskiego. Pan zagląda do paszportu, coś tam mówi czego nie rozumiem i znika. Zasadniczo lubię podróżować, ale co mnie to kosztuje nerwów,strachu, że "coś nie tak", a ja nie rozumiem o co chodzi! Tymczasem po chwili z moim paszportem wraca  bardzo uśmiechnięty kolega, który z wielką dumą obwieszcza łamaną polszczyzną, że jego rodzice pochodzą z Polski i on parę słów po polsku zna.Ten co miał mnie odprawiać specjalnie zawołał kolegę, aby jemu i mnie zrobić przyjemność. Phoenix to nie Chicago - tu Polacy rzadko mieszkają.

Lecę nad pustynią, aż nagle wyłania się słynne "Miasto Rozpusty".

Na lotnisku czeka na mnie Marysia z mężem Tomkiem. Zwiedzanie Las Vegas zawdzięczam portalowi społecznościowemu "nasza-klasa". Z siostrami Ewą i Danką kontakt utrzymywałam cały czas, mimo że siostry w VII klasie SP wyjechały do Warszawy. Natomiast z Marysią (koleżanką z tej samej klasy) kontakt się urwał. Dopiero na nk dowiedziałam się, że wyjechała do Ameryki i mieszka w Las Vegas. Będąc w Arizonie postanawiam zrobić mały wypad do słynnego "Miasta grzechu".

Poniżej moment radości, gdy zobaczyłam koleżankę. Na twarzy już radość, ale jeszcze trochę "stresu podróżniczego"

Jedziemy do domu Marysi i Tomka. Jako miłośniczka pływania testuję temperaturę wody w basenie.

Jednak zdecydowanie za zimna. Więc wykładam się na leżaku, a Tomek filmuje moje poczynania.

Dom Marysi i Tomka znajduje się w osiedlu, gdzie mieszkać mogą jedynie osoby, które mają minimum 50 lat. Takie osiedle seniorów. Mają tam swoje kluby golfowe, a przede wszystkim ciszę, spokój i większe bezpieczeństwo.

Jest to w pewnej odległości od samego Las Vegas w bardzo pięknej okolicy.

Ja jednak mieszkać będę w hotelu w centrum miasta. O tym będzie w następnym wpisie. 

Tych, którzy uważnie czytali moje opowieści o Arizonie i zaniepokoili się, gdzie obiecana powódź na pustyni i Góra Wielbłądzia uspokoję, że nie zapomniałam. Staram się jednak zachować chronologię i oprowadzać Was tak, jak ja to robiłam. Był mały "wyskok" do Las Vegas i w Góry Skaliste na narty, a potem powrót do Arizony.

czwartek, 28 kwietnia 2016
Stare zdjęcie z rodzinnego albumu

Kontynuując temat z poprzedniego wpisu  zamieszczam  zdjęcie z zawodów lekkoatletycznych.

I wyjaśniam - ten co pierwszy dobiega do mety (z lewej strony zdjęcia ) to mój tata -Zdzisław Makowski.

 

 

 Jako dumna córeczka odeślę Was jeszcze do Wiki:

Zdzisław Makowski


wtorek, 26 kwietnia 2016
O moim tacie i o przyjaźni

Komentarz Ewy(mamy Lesi) pod moim poprzednim wpisem przywołał wspomnienia śmierci mojego taty.Pokazał, że warto utrwalać na blogu takie traumatyczne wydarzenia.Dlatego też pod wpisem o Lesi wkleiłam fragmenty komentarzy sióstr, te fragmenty, które miałam skopiowane osobno.

Bo to wszystko się jakoś w życiu przeplata -śmierć , choroba i wsparcie przyjaciół w trudnych chwilach.

Teraz udało mi się odnaleźć tamten wpis z 15 września 2007 roku. Zobaczycie tam ławkę , która stoi w ogródku domku letniskowego w Stróży,ławkę na której bardzo lubiliśmy  siedzieć i rozmawiać.

http://pretext.blox.pl/2007/09/Na-tej-lawce-juz-nigdy-nie-usiadzie.html#ListaKomentarzy

Ewa, jej siostra Danka, Kropka i Marysia (co przesyłała wspomnienia z Miasta Rozpusty w "Makówka w Ameryce") to przecież jedna klasa SP  

Na koniec zdjęcie  z 29 I 1935, czyli mój tata ma 15 lat.

 

niedziela, 24 kwietnia 2016
Lesia -kolorowa dziewczyna

Te zdjęcia zrobiłam w 2008 roku w Chicago.

Lesia odeszła od nas nagle 16 kwietnia 2016 roku.

W mojej pamięci chcę zachować taką kolorową dziewczynę jak na tych zdjęciach sprzed paru lat.

wtorek, 19 kwietnia 2016
Różowe kwiatki na tle niebieskiego nieba

 

 

 

 

To zdjęcie skopiowałam z Internetu, bo nie chciało mi się przeszukiwać moich plików w poszukiwaniu podobnego. Czemu takie? Wczoraj miałam pierwszy zabieg CyberKnife. Leży się na stole w masce na twarzy przypiętej do ruchomego stołu. Chodzi o to , aby być całkowicie unieruchomionym.Zdjęcie jak to wygląda było parę wpisów temu na blogu.

Kątem oka widziałam jak podjeżdżają do mnie z różnych stron ramiona aparatu.Natomiast na suficie jest zdjęcie podobne do tego. Różowe kwiatki na tle niebieskiego nieba z małymi obłoczkami.

Jutro wg planu znów mam oglądać niebo z różowymi kwiatkami. 

 
1 , 2 , 3
Archiwum
Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl