sobota, 28 maja 2016
Tablica informacyjna

 

Skopiowałam z fb, bo bardzo mi się spodobało. My drugi sort walczmy z nimi śmiechem!

środa, 25 maja 2016
Santa Fe (hiszp. Święta Wiara)

 Po przymusowym  noclegu ruszamy w dalszą podróż.

 Dojeżdżamy do stolicy Stanu Nowy Meksyk.  Santa Fe to miasto leżące  na wysokości 2100 m n.p.m. na rozległym płaskowyżu.

Nie mamy niestety czasu na zwiedzanie, gdyż z powodu obsuniętego głazu,potem  śnieżycy nasz powrót do Arizony znacznie się wydłużył -siostry muszą wracać do pracy. To tylko ja jestem na wakacjach.

Parę zdjęć udało mi się zrobić przez szybę samochodu.

 

Mimo, że czas nas nagli wysiadamy na chwilę z samochodu, aby zwiedzić Bazylikę św Franciszka z Asyżu.

W środku miła niespodzianka. Zakonnica usłyszawszy, że jesteśmy z Polski z wielkim okrzykiem "A Poland ! Wojtyla " zaciąga nas tu:

W tym momencie czuję wzruszenie podobne do tego gdy oglądałam Paradę z Okazji 3 maja w Chicago.

Wzruszenie i dumę, że jestem z Polski, ba z Krakowa!

Jeszcze idziemy  poszukać jakiejś knajpki, aby szybko zjeść lunch. Ta mała osóbka w kolorowej czapce to Danka.

Santa Fe to urocze klimatyczne miasteczko.Jest w nim mnóstwo galerii takich jak ta:

Są też sympatyczne knajpki, w których lubią przesiadywać artyści, plastycy itd. Santa Fe swoim klimatem przypomina mi nasz Kazimierz nad Wisłą.

W jednej z takich knajpek jadłyśmy lunch. Usiadłyśmy przy stoliku, ja pod nosem coś burknęłam "zamówcie mi cokolwiek" i wybiegłam zrobić zdjęcia.

Wracam -koleżanek nie ma! Biegam po restauracji, zaglądam do różnych sal-nie ma! Odchodząc od stolika złapałam tylko aparat fotograficzny, komórkę zostawiłam. Wiem, że mamy mało czasu, więc zdenerwowana podchodzę do kelnera wyciągam trzy palce pokazuję na pusty stolik, potem jednym palcem w moim kierunku, a przy dwóch pozostałych  robię zrozpaczoną minę i rozkładam ręce.Kelner w mig zrozumiał "były trzy, jedna to ja, gdzie są dwie pozostałe?" i z uśmiechem zaprowadził mnie do koleżanek, które nie wiem dlaczego zmieniły stolik i zaszyły się w jakiejś malutkiej salce. Ale przynajmniej mam zdjęcie jak wyglądała ta urocza knajpka!

Santa  Fe to miejsce gdzie chętnie bym kiedyś wróciła.Miasto to ma ciekawą historię(jego początki sięgają XVII wieku ) dość silnie związaną z kulturą Indian Pueblo, ale aby wszystko pooglądać trzeba mieć więcej czasu.

Jednak nawet tak "na szybko" zdążyło mnie zauroczyć.

środa, 18 maja 2016
Wywiad z Michnikiem

 

Jeżeli popatrzymy, co się dzieje w całym regionie - Rosja, Ukraina, Słowacja, Węgry - to wszędzie widać tego wirusa, który wciąż nie ma dobrej definicji. To pełzający zamach stanu: krok po kroku rozmontowują demokratyczne państwa - mówi redaktor naczelny "Gazety Wyborczej"

Cały wywiad tu:

http://wyborcza.pl/politykaekstra/1,152588,20091752,michnik-zobaczylem-druga-twarz-polski.html?disableRedirects=true#BoxGWImg

Kropka zwróciła mi uwagę na ten artykuł, który moim zdaniem bardzo trafnie oddaje naszą rzeczywistość.

Powrót z Gór Skalistych do Arizony drogą okrężną przez ...Grenlandię.

8 marca jak pisałam spędziłyśmy we czwórkę świętując moje urodziny.Przy stole -smakołyki, z telewizora -piękne kreacje -gala wręczenia Oskarów.

Rano pakujemy się i wg planu mamy wrócić do Arizony.Daleko nie ujechałyśmy-policja zatrzymuje wszystkie samochody, każdemu wręcza mapki objazdu.Okazało się jakieś dwie godziny temu obsunął się ogromny głaz i zatarasował drogę. W czasie gdy się pakowałyśmy w tv coś mówili o głazie, który się właśnie obsunął, ale kto by na to zwrócił uwagę w ferworze pakowania!

Musimy więc zawrócić i jechać zupełnie inną trasą.

Przejeżdżamy przez  Leadville gdzie przez szybę samochodu robię zdjęcie muralu

Wstępujemy do klimatycznie urządzonego pubu  na lunch

"Trzy bliźniaczki "ruszają w dalszą drogę.

Pada śnieg,  jedziemy przez puste tereny...wokół tylko biało i nic  więcej. Któraś z nas zażartowała "jesteśmy na Grenlandii". Po chwili przestaje być śmiesznie. Mijamy stojący w polu samochód. Jest bardzo ślisko, wieje silny wiatr. Próbujemy dzwonić na pomoc drogową, aby przyjechali wyciągnąć auto. Trzy komórki, każda w innej sieci-żadna nie ma zasięgu! Po chwili następne auto w rowie, potem następne. Żartujemy, że jak wylądujemy w rowie  przed zamarznięciem będziemy się ratować tak, że jedna będzie wokół samochodu chodzić na nartach zjazdowych,  druga na biegowych , a trzecia w tym czasie będzie się owijać czym się da i odpoczywać w aucie. I tak rotacyjnie!

Jednak gdy auto zaczyna być spychane przez silny wiatr boczny i "tańczyć" na śliskiej drodze Ewa (kierowca) podejmuje błyskawiczną decyzję "zawracam!"

Szukamy jakiegoś przydrożnego hotelu. Ewa  zarządza:" nie bierzemy bagażu do pokoju, jedynie najpotrzebniejsze rzeczy do spania!". 

Nadal mam w oczach scenę gdy Danka z miną niewiniątka wkracza do pokoju ciągnąc za sobą walizkę. Ewa groźnie "miały być najpotrzebniejsze rzeczy, a ty wleczesz całą walizę!" Nie pamiętam co Danka odpowiedziała, bo w tym momencie wszystkie wybuchnęłyśmy śmiechem, który był odreagowaniem stresu. Bo  jednak perspektywa utkwienia na całą noc w rowie na takim pustkowiu nie była ani przyjemna ani bezpieczna.

Na drugi dzień jedziemy do Santa Fe. 

poniedziałek, 16 maja 2016
Dni Izraela w Krakowie.

Dni Izraela w Krakowie trwają od 14-22 maja. 14 maja w Żydowskim Muzeum Galicja było uroczyste otwarcie, na które mógł przyjść każdy.

Postanowiłam więc skorzystać.

W pobliżu Muzeum znajduje się fragment murów obronnych Kazimierza, który od swojego powstania w XIV wieku do początków XIX wieku był samodzielnym miastem.

Za murami widać Synagogę Starą.  Jest ona jedną z najstarszych zachowanych synagog w Polsce(powstała prawdopodobnie w  drugiej połowie XV wieku).

Czas oczekiwania na rozpoczęcie gali wykorzystuję na zrobienie zdjęcia:

- murów i synagogi

-muralu 

 

 Podczas Gali rozdane były tytuły Honorowego Członka Stowarzyszenia i tytuły Przyjaciela Dni Izraela . Następnie  wysłuchaliśmy  koncertu  Chóru JCC  Kraków oraz wznieśliśmy toast izraelskim winem.

 Po poczęstunku  mogliśmy uczestniczyć w hawdali, czyli modlitwie na zakończenie szabasu i rozpoczęcie nowego tygodnia.Było to dla mnie bardzo ciekawe przeżycie.Było błogosławieństwo nad winem, wonnymi ziołami oraz światłem. Modlitwę śpiewała młoda kobieta z dwoma dziewczynkami.

 Bardzo sympatyczna i kształcąca była rozmowa  z organizatorami -studentami lub absolwentami Instytutu Bliskiego i Dalekiego Wschodu UJ.Rozmowa, w której młodzi ludzie podkreślali, że celem ich działalności jest zbliżenie różnych kultur, religii itp. Rozmowa podnosząca na duchu w dzisiejszych czasach.

Niestety nie mogę pokazać zdjęć, gdyż w środku było bardzo ciemno a trochę nie wypadało błyskać fleszem podczas koncertu lub modlitwy.

 
1 , 2 , 3
Archiwum
Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl