sobota, 24 września 2016
Śladami dziadzia część 3

Skąd się wzięło, że postanowiłam utrwalić pamięć o moim dziadziu?

W grudniu 2011 dowiedziałam się, że ktoś założył na fb grupę "Marian Golias wiecznie żywy". Młodzi filolodzy zastanawiali się czy jest ktoś kto wie o nim coś więcej.

Napisałam "jestem jedyną wnuczką...." w odpowiedzi było pytanie "tego  wielkiego Mariana Goliasa?" No cóż dla mnie był on moim dziadziem-człowiekiem o świętej cierpliwości i dobrym sercu. Ale wielki?Zaskoczyło mnie , że młodzi ludzie zakładają taką grupę na fb i są zainteresowani (ba -powiedzieli zaszczyceni)spotkaniem z wnuczką i córką Mariana Goliasa.

Spotkaliśmy się u mojej mamy w domu 11.02.2012

Na górnym zdjęciu młodzi Filolodzy z moją mamą, czyli jedyną córką Mariana Goliasa.

A propos mojej mamy jak ktoś chce posłuchać jak moja mama opowiada  o przedwojennym Lwowie.  wystarczy kliknąć na aktywny link.

 W 2011 roku poczułam się "wywołana do tablicy", aby trochę pogrzebać w starych albumach, książkach itp u mojej mamy i jakoś utrwalić pamięć o moim dziadziu.Miałam różne pomysły, ale ...

Ze studentem po mojej prawej stronie (czerwony swetr) jesteśmy "znajomymi na fb". Gdy byłam w tym roku w Łodzi podpisał pod zdjęciem , które zamieściłam na portalu"Pani też w Łodzi? Ja właśnie w pociągu -jadę na konferencję filologiczną". W ten sposób nawiązałam kontakt z Filologami Uniwersytetu Łódzkiego i dowiedziałam się, że na Wszystkich Świętych odwiedzają groby byłych profesorów, mojego dziadzia-również. 

 Może uda mi się pojechać do Łodzi w czasie gdy Uczelnia będzie otwarta i spotkać z byłym studentem dziadzia? Wtedy Wam o tym napiszę.

Drugi młodzieniec  na fotografii to autor artykułu "Zapomniany walet trefl", w którym napisał m.in.„Patrząc na historię życia i dokonań doc. Goliasa jeden fakt budzi zdziwienie: Dlaczego człowiek, którego nazwisko powinno zostać wpisane wielkimi literami do […] »Złotej księgi filologii klasycznej« został niemal całkiem zapomniany?Ten niestrudzony naukowiec i pedagog został zepchnięty przez historię gdzieś poza krąg światła. »Rycerz filologii klasycznej« został niemal zdegradowany do poziomu »giermka«. Mimo to pozostaje jednym z największych jej »giermków«, czy też używając terminologii brydżowej – »waletów«. Z racji pochodzenia powiedzmy: »galicyjskim waletem trefl«.”

Na koniec karykatura "galicyjskiego waleta trefl "którą znalazłam w jakiejś starej gazecie.

 

 Ostatnio zrobiło się modne, aby odszukiwać swoich przodków. Są specjalne firmy, którym można zlecić wyszukiwanie takich informacji. Można jednak samemu trochę się tym zainteresować. Ja np prawie nic nie wiem o moim drugim dziadku, który zmarł zanim się urodziłam.Teraz nawet nie ma już kogo się zapytać... 

 

 

 

 

 

 

 

czwartek, 22 września 2016
Śladami dziadzia cd

Poprzedni wpis zakończyłam stwierdzeniem, że w moim życiu ogromną rolę odegrali dwaj wspaniali mężczyźni  -mój ojciec i mój dziadziu.

Ostatnio natknęłam się na zdjęcie ślubne moich rodziców -jedyne na którym są obok siebie ci dwaj,  którzy tak wielki mieli na mnie wpływ . Nie mogę sobie odmówić przyjemności rozpoczęcia tym właśnie  zdjęciem  kontynuowania tego co zaczęłam jeszcze w lipcu.

A teraz już wracam do Łodzi gdzie podążałam śladami dziadzia.

W lipcowym wpisie wspomniałam o kamienicy , w której dziadziu mieszkał . W tamtych czasach adres był -ulica Mariana Buczka 30/9. Jak widać ze zdjęcia udało mi się jedynie potrzymać klamkę, bo wejścia do środka strzegły domofony. Liczyłam na to, że uda się natrafić na jakiegoś lokatora wchodzącego do środka i coś go wypytać, ale ...niestety.

Starszy pan wchodzący do sąsiedniej kamienicy potwierdził, że to jest dawna ulica Mariana Buczka działacza komunistycznego szkolonego w Związku Sowieckim, choć jak to było z nim na prawdę ? -nie mnie teraz rozstrzygać. Tak przy okazji nasunęło mi się, że śledzenie jak zmieniały się nazwy ulic mogłoby być nieraz dobrym odzwierciedleniem zawirowań historii. Bynajmniej nie chcę robić żadnych aluzji , bo bardzo nie chciałabym aby z wpisu, którym chcę upamiętnić Mariana Goliasa  zrobiła się dyskusja polityczna.

Obecnie ulica ta nazywa się Kamińskiego .Aleksander Kamiński   mieszkał w tej samej kamienicy co mój dziadziu, gdyż obaj byli pracownikami Uniwersytetu Łódzkiego a  to była "kamienica uniwersytecka".

 

Skoro o Uniwersytecie mowa idąc śladami dziadzia  obowiązkowo musiałam przyjść tu:

 

 

Czyli przed budynek  przy alei Kościuszki 65 , który nie jest już własnością Uniwersytetu Łódzkiego. Dawny budynek uczelni stanie się siedzibą Sądu Apelacyjnego w Łodzi.Wydział Filologiczny mieści się obecnie w budynku przy ulicy Pomorskiej 171/173.Może kiedyś uda mi się pojechać do Łodzi wtedy gdy Uczelnia jest otwarta i spotkać się z żyjącym jeszcze studentem dziadzia. Skąd o tym wiem opowiem następnym razem jeśli takie grzebanie w moich przodkach kogoś zainteresuje.

W poprzednim wpisie były zdjęcia malutkiej Ewuni na wakacjach z dziadziami w Rabce Zarytem. Jak już wędrować śladami dziadzia nie mogłam nie odwiedzić domu w którym spędziłam z dziadziami każde moje dziecięce wakacje.Oto ten dom. 

 

Zakończę starym zdjęciem gdzie siedzimy na werandzie, która obecnie została zbudowana . Od lewej -dziadziu, mama, ja, babcie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Archiwum
Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl