czwartek, 07 lipca 2016
Lato w mieście

Lato w pełni , a "kobieta pracująca" zmuszona jest być w zadymionym Krakowie. Czasami jednak staram się sobie ten czas umilić.

 Jak już pisałam  na blogu gdy pogoda dopisuje "po pracy" jadę prosto  popływać  np.w zalewie Zakrzówek.

Zalew ten powstał w 1990 roku po zalaniu starego kamieniołomu wapienia.Dzięki pionowym wapiennym ścianom i dobrej przejrzystości stanowi jedno z atrakcyjniejszych miejsc do nurkowania w Polsce.

Podwodne atrakcje spoczywają na głębokości 7-31 metrów i obejmują m.in. dużego fiata, autobus, furgonetkę, łodzie oraz dawną przebieralnię po kąpielisku. Pod wodą znajduje się także granitowa tablica upamiętniająca Karola Wojtyłę, który pracował na terenie kamieniołomu podczas II wojny światowej (od września 1940 r. do października 1941 r.)

 Maksymalna głębokość zalewu wynosi 32 m. Widzialność pod wodą potrafi sięgać 15 m. Pływanie w tym zalewie to prawdziwa przyjemność .

Innym miejscem gdzie chodzę sobie popływać są Bagry-zbiornik wodny powstały w wyniku zatopienia wyrobisk żwirowni.Jeszcze go nie ogrodzono, wstęp jest bezpłatny. Można się czuć prawie jak na wakacjach

.

Patrząc jednak na poniższe zdjęcie widać, że jesteśmy w mieście -jedzie pociąg, za torami -wieżowce.

Ach jak bym chciała mieszkać w którymś z nich!

Lubię przychodzić w to akurat miejsce jeziora , bo oprócz opalania i pływania można  popatrzeć na pływających na  wakeboardzie.

Zwróćcie uwagę na most, którego fragment widać u góry.

Oto on -jeżdżą po nim tramwaje. Jesteśmy na prawdę w Krakowie mimo chwilowych złudzeń, że to miejsce wakacyjne.

Na koniec zdjęcie z niedzielnego wypadu za miasto, o którym napiszę następnym razem.

Kto zgadnie co jest w tym budynku? Dlatego celowo nie piszę gdzie spędziłam ostatnią niedzielę, aby Wam nie ułatwiać zadania.


 

sobota, 02 lipca 2016
Wina Tuska

 

WOJCIECH MŁYNARSKI
WINA TUSKA
Pociąg spóźnił się do Buska – wina Tuska.
Podupada kurort Ustka – wina Tuska.
Groch się jakoś marnie łuska – wina Tuska.
W Totku Ci nie wyszła szóstka – wina Tuska.
Zaszkodziła Ci kapustka – wina Tuska.
Cioci Zosi siadła trzustka – wina Tuska.
W szczerym polu uschła brzózka – wina Tuska.
W gardle Ci uwięzła kluska – wina Tuska.
Dyszel złamał sie u wózka – wina Tuska.
Waza stłukła się etruska – wina Tuska.
Zimny deszczyk w oczy pluska – wina Tuska.
Gorzkie łzy ociera chustka – wina Tuska.
Połamała nóżki kózka – wina Tuska.
Księdzu z głowy spadła piuska – wina Tuska.
Polska to kolonia ruska – wina Tuska.
Na stadionach rąbanina – Tuska wina.
Spytasz mnie publiko moja, a cóż to za paranoja?
To katechizm jest prześliczny sporej partii politycznej.
A dlaczego Panie święty ten mój wierszyk nie ma puenty?

W miejsce puenty mgła i pustka – wina Tuska.

wtorek, 28 czerwca 2016
Jak wypoczywałam w Stróży część 2

 W 1 części było o obiedzie gotowanym na 4 raty w gronie znajomych .

W następny dzień tzn piątek były inne odwiedziny. Obiad co prawda przebiegał sprawnie, ale też było wesoło, bo jak może być inaczej w towarzystwie małej dziewczynki i psa?

Obok mnie stoi babcia dziecka. Dziewczynce twarz została zamazana z oczywistych powodów.

Natomiast w niedzielę dziecko mnie wywiozło na Zarabie (osoby z innych części Polski informuję, że Zarabie to dzielnica Myślenic położona na prawym brzegu Raby, czyli za Rabą).Jako starsza pani zostałam zawieziona samochodem. kiedyś jako młoda matka od chałupki w lesie wlokłam się  tu przez las na piechotę z dwójką małych dzieci i psem .

Zarabie to znane każdemu mieszkańcowi Krakowa miejsce rekreacji od czasu gdy w 1921 roku wybudowano jaz na rzece.

Tak jak dawniej tak i dziś można się tu kąpać.

Oto moje pierwsze pływanie w tym roku!

Można wpław, ale można też tak:

Jak już sobie popływałam i pooglądałam tego surfującego pana poszłam na start mety

Po chwili rozpoczęła się rozgrzewka biegaczy.

I bieg po medale

Wracamy do domu przez kładkę na Rabie. Na kładce jak na wszystkich kładkach świata zakochani wieszają kłódki , a kluczyk wrzucają do wody.

Ile tych miłości   przetrwa próbę czasu? 

To było 19 czerwca. Wydawało się , że bardzo gorąco. Ale dopiero ostatni weekend zafundował nam ekstremalną pogodę.

Skoro świat zwariował to i pogoda -też. Poniżej temperatura na tarasie w Czajowicach 25 czerwca oraz zbliżająca się burza 26 czerwca.

piątek, 24 czerwca 2016
23 czerwca przed i w Muzeum Narodowym.

 

 Przed Muzeum Narodowym - akcja "Cała Polska czyta Konstytucję (Prezydentowi)".

 Panuje wspaniała , wesoła atmosfera. Jak na marszach KODu. 

Poznajecie tą panią w kapeluszu? Każdemu chętnemu wypisuje jakiś tekst na konstytucji. Jest przy tym dużo śmiechu. Najpierw pani Anna zastanawia się czy jest uprawniona pisać dedykację na konstytucji. Potem wymyśla dla każdego inny tekst. Ja mam taki:

  Tymczasem w Muzeum Narodowym zaczyna się wernisaż wystawy.

Po wystawie nie będę Was oprowadzać. Zachęcam do obejrzenia, bo warto. Tylko jedno zdjęcie na zachętę.

czwartek, 23 czerwca 2016
Jak wypoczywałam w Stróży.

 

Stróża – wieś  położona  w powiecie myślenickim, w gminie Pcim.

Nad ranem 1 lipca 2006  w Stróży zawalił się 60-metrowy wiadukt nowo budowanego odcinka drogi ekspresowej S7 nad potokiem Trzebunka. Na miejscu zginął jeden z pracowników portugalskiej firmy Mota Engil – głównego wykonawcy zadania.

To właśnie pod tym wiaduktem trzeba skręcić w lewo, przejechać przez most na Rabie i wyjechać w górę. Tam w połowie góry Chełm jest chałupka w lesie.

To zdjęcie powyższe  zrobiłam w czwartek 16 czerwca w dniu kiedy odwiedzili mnie moi znajomi.

Taka bezczynna sielanka kiedy sobie siedzimy , gadamy, piwko, winko lub naleweczkę popijamy nie trwała długo. Ktoś zaproponował wycieczkę na górę Chełm.Ale nie ze mną takie numery! Goście sobie pójdą, a ja zostanę obiad gotować na jednym palniku dla 6 osób?

Po chwili sytuacja wyglądała tak:

Zupa kalafiorowa już na stole, a panowie "walczą " z grillem.

Ziemniaki się już ugotowały, a kurczaki dalej surowe, bo grilla nie udało się rozpalić. Postanowiliśmy więc zjeść ziemniaki póki ciepłe, a potem kurczaki upieczone w opiekaczu elektrycznym.

W ten sposób cały dzień zszedł na gotowaniu i jedzeniu obiadu w czterech ratach (1-zupa, 2-ziemniaki z surówkami, 3-pierwsza porcja kurczaków, 4 -druga część kurczaków, bo na raz nie mieściły się do opiekacza)!

Było przy tym wesoło. Wszak co  innego"stać przy garach" w kuchni, a co innego obierać ziemniaki w lesie z widokiem na góry i w wesołym towarzystwie, prawda?

W piątek przyjechał mój syn z dziewczyną i rozpalił grilla.Ha!

 

cdn.

 

 

 

 

 
 

 

 

 

Archiwum
Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl