piątek, 21 kwietnia 2017
O chałupce w Stróży i wiosennej zimie...

Syn przysłał mi parę godzin temu takie  zdjęcie zrobione 20 kwietnia 2017 o godzinie 18.

Ci co czytają moje wpisy pamiętają może zdjęcia z obiadu robionego na raty na tarasie chatki w Stróży?

To właśnie w tej chałupce w lesie było. Postanowiłam pokazać Wam to zdjęcie , bo w ten sposób dla samej siebie je utrwalę. Nie na darmo ktoś kiedyś napisał, że bloga pisze się nie tylko dla innych lecz również dla siebie.

 

Wydawało się, że już pożegnaliśmy zimę i przywitali wiosnę, a tymczasem...Wszystko przez to pewnie, że w tym roku w gronie turystyczno-harcerskim świętowaliśmy POWITANIE  WIOSNY  bez Marzanny, gdyż uznaliśmy, że zarówno topienie jak i palenie jest mało ekologiczne.

Skoro już o tym piszę pokażę Wam jak to wyglądało.

 Było ognisko, różne smakołyki na stole, ale nie było Marzanny.

A dawniej (na tej samej działce na Bielanach) wspólnie robiliśmy Marzannę z którą potem szliśmy z nią nad Wisłę .

 Albo paliliśmy w ognisku.

Miałam tylko pokazać zdjęcie domku w Stróży a skończyłam na działce na Bielanach...

poniedziałek, 17 kwietnia 2017
Miłego świętowania...

Dawno tu nie zaglądałam. Tak się złożyło, że w tym nieszczęsnym 2017 roku dopadła mnie nazwijmy to "proza życia".

Nie miałam ani czasu ani głowy ani sił na blogowanie.

Abyście całkiem o mnie nie zapomnieli -parę słów i zdjęć.

Kończy się świąteczna niedziela kiedy większość z Was siadała pewnie do świątecznego stołu.

Jutro(a właściwie już dziś) -dalszy ciąg świętowania.

Ja pokażę Wam  nie taki tradycyjny rodzinny  stół świąteczny, lecz "turystyczne wielkanocne jajeczko".

Polega to na tym, że wybieramy się na mały spacerek i każdy w plecaku coś tam przynosi. w czasie postoju gdzieś tam się rozkładamy.

ze swoimi smakołykami i zjadamy wspólnie. Oczywiście składamy sobie również życzenia.

Na powyższym zdjęciu składanka z dwóch imprez. Po lewej -stół na zaprzyjaźnionej działce w Tyńcu u stóp góry Grodzisko z dnia 9 kwietnia 2017. Natomiast po prawej -impreza z poprzedniego dnia w Lasku Wolskim. Zastawa jak widać plastikowa, herbata w termosach.

Żurek też był przyniesiony w termosie i zjadany z plastikowych miseczek.Pogoda dopisała, humory oczywiście -też.

W sobotę 8 kwietnia w Lasku Wolskim naszemu "biesiadowaniu " przyglądały się takie dwa sympatyczne psiaki

Właścicielami ich był opiekun grupy dzieciaków z Uniwersytetu dzieci. Na poniższym zdjęciu warsztaty "Kogo nie widać wśród traw?".

Opiekun z pasją opowiada dzieciom ,że dużo ciekawych rzeczy może się dziać nie zawsze tylko na ekranie komputera. W dzisiejszych czasach to bardzo cenna inicjatywa, prawda?

 Na koniec  nie będzie zdjęcia tradycyjnego stołu świątecznego , lecz taka moja wielkanocna "dekoracja". 

Miłego świętowania i mokrego Dyngusa Wszystkim życzę...)

piątek, 06 stycznia 2017
Święta, Sylwester i...zaczął się Nowy Rok

 

A zaczął się ten 2017 rok tak, że aż strach włączyć laptopa lub tv -głosowanie w Sali Kolumnowej, Petru, Kijowski, płot pod Sejmem... Proponuję na chwilę od tego wszystkiego uciec.

Powyżej czapka i rękawiczki narciarskie, które dostałam od mojego syna w prezencie (Imieniny + Gwiazdka).

W drugi dzień Świąt postanowiłam z moim dzieckiem, że wypróbujemy prezent i pojedziemy na narty do Białki Tatrzańskiej.

Rano wstałam spakowałam narty, buty, herbatę do termosu itd. Syn sprawdza pogodę i mówi -pada deszcz, temperatura dodatnia. Schowałam narty, wyjęłam mięso z zamrażalnika na obiad. Po paru godzinach -"mama przestało padać, może pojedziemy teraz?". Wyciągnęłam narty, mięso schowałam.

Dziecko siedzi przy komputerze i śledzi co pokazują kamerki na stoku. "Mama przemokniemy i co to za jeżdżenie w deszczu?Bo znowu pada".Schowałam narty, wyjęłam mięso.

Zamiast na narty pojechaliśmy na spacerek do Łagiewnik.

 

A teraz Sylwester.

Zacznijmy od 13 Krakowskiego Biegu Sylwestrowego.Organizatorzy na swojej stronie piszą tak:
Tradycją jest, że w dniu św. Sylwestra od trzynastu lat Kraków gości magiczną społeczność biegową. Podczas biegu większość uczestników przemierza trasę w fantazyjnych przebraniach, których przygotowanie trwa wiele tygodni, a nawet miesięcy. Sprzyja temu formuła zawodów: radosnego biegu w korowodzie ciekawie przebranych i uśmiechniętych ludzi. W wielu przypadkach dobra zabawa biegaczy, kibiców, przypadkowych przechodniów i turystów bierze górę nad wynikiem sportowym."

Przebierańcy zbierają się na Małym Rynku.

O godzinie 12 pochód powoli rusza:


I zaczynają biec...

Oni sobie biegną, a my w tym czasie ...biegniemy na Kopiec Krakusa, aby tam z artystami kabaretu Loch Camelot przywitać Nowy Rok o godz 12:55 , czyli wtedy gdy na wyspie Fidżi jest już północ.

Zdjęciem na którym z artystami kabaretu Loch Camelot piję szampana zakończę ten wpis. Będzie dalszy ciąg...


sobota, 24 grudnia 2016
Spokojnych i Zdrowych Świąt....

Życzę Wszystkim Spokoju i Zdrowia, bo to moim zdaniem jest najważniejsze.

czwartek, 08 grudnia 2016
Zamiast komentarza -wierszyk znaleziony w necie

 

 

Opowieść dziadkowa o Jarku, co przespał stan wojenny

W miesiącu grudniu pamiętnego roku
Mieszkał se Jarek w ojcowym bliźnioku
Na Żoliborzu, za żelaznym płotem,
Z mamą i kotem.

Różnie ludziskom zrządza wola Pańska:
Brat za robotą pojechał do Gdańska,
Znalazł tam babę i jakoś se, wicie,
Ułożył życie.

Jarek przeciwnie, bezżennie, bezdzietnie,
Wiódł swoje życie trzydziestodwuletnie,
Nie znosił kobiet, śpiewu ani wina,
Biedny chłopina.

„Solidarności” były to miesiące,
Strajki, protesty cięgiem się ciągnące,
Już cały ustrój w posadach się trzęsie
Dzięki Wałęsie.

Żeby komunizm nie sczezł na wiek wieków,
Skrzyknęła partia wojsko i esbeków.
Zomowce nocą se wyrychtowały
Gumowe pały.

Już każdy widzi, że rozróba będzie,
Już opozycja konspiruje wszędzie,
Chciałby i Jarek zrobić coś dla świata
Przykładem brata.

Szczere ma chęci, srodze się zapala,
Ale nic z tego: mama nie pozwala.
Na dworze mroźno: jak się z domu ruszy,
Przeziębi uszy.

Został więc Jarek w domu pod kołderką
I w samotności zmaga się z rozterką.
Może choć we śnie wygra ze złym losem,
Będzie herosem.

Również w niedzielę trzynastego grudnia
Jarek odważnie chrapie do południa.
Śni, że ojczyzny broni jak Kościuszko,
Aż trzeszczy łóżko.

Wreszcie wyściubił Jarek nos z poduchy,
Trochę się zdziwił, że telefon głuchy,
Późne śniadanko półgębkiem przeżuwa,
Nic nie przeczuwa.

Tymczasem w Polsce szaleje bezpieka;
Mają Wałęsę, Bujak im ucieka,
W radiu na zmianę Szopen marzycielski
I Jaruzelski.

Nad koksownikiem żołnierz grzeje dłonie,
SB zgarnęło Michniki, Kuronie,
Na każdym rogu przy każdej ulicy
Patrol milicji.

Podreptał Jarek na mszę do kościoła,
Ślepy i głuchy na wszystko dokoła,
Jako jedyny człowiek w całym tłumie

Nic nie rozumie

Dopiero w domu rozpętał się dramat,
Kiedy mu wszystko wyjaśniła mama.
Zrozumiał Jarek: „Przespałem swą rolę!
O ja nieszczęsny!”

Nazajutrz poszedł Jarek do Mostowskich
Jak z ziemi polskiej do Wolski Dąbrowski,
Straże, kordony minął i bez strachu
Wkracza do gmachu.

„Jestem – powiada – mózg »Solidarności«,
Genialny strateg wrogiej działalności.
Czemu mi do drzwi nie załomotano
O szóstej rano?!

Inni se siedzieć w Białołęce mogą,
Mnie nie obudził pies z kulawą nogą.
Ja protestuję, ja tego tym razem
Nie puszczę płazem!”

Dyżurny esbek mieszał kawę w szklance,
Ledwie przytomny po nocnej łapance.
Stracił cierpliwość, pięścią w biurko huknął,
Gościa ofuknął.

„Obywatelu, po co tu przyszliście?
Nic nie poradzę, nie ma was na liście.
Tu się pracuje! Muszę do wieczora
Dorwać Piniora.

Bujak się wymknął, nie ma Frasyniuka,
Borusewicza cały wydział szuka.
Jak mam obsłużyć każdego petenta,
Co tu się pęta?!

Jakiś Kaczyński ma tu u nas teczkę –
Z gęby to nawet podobny troszeczkę,
Ale już siedzi – imię się nie zgadza –
Pan nam przeszkadza!”

Wrócił jak zmyty Jarek do mamusi.
Znów siedzi w domu – nie chce, ale musi.
Wojna nie wojna, kotu trza, niestety,
Zmieniać kuwety.

Zapamiętajcie, ludkowie kochani,
Jak niebezpieczni są megalomani,
Nieudacznicy z zadawnioną raną
Rozdrapywaną.

Ludzie odważni, mądrzy, zasłużeni
Będą wciąż przez nich oskarżani, lżeni
Za to, że byli, walczyli, działali,
Gdy tamci spali.

Mogłem i ja być wieszczem lub Konradem,
Ale zaspałem, więc zostałem dziadem,
Jak nie sypniecie groszem, bijąc brawo,
Zemszczę się krwawo!

Autor: Piotr Gąsiorowski

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 45
Archiwum
Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl